"Warmia znana i nieznana"

Gradki


Jeden z ostatnich budynków gospodarczych starej zabudowyJeden z ostatnich budynków
gospodarczych starej zabudowy

   Gradki są korzystnie ulokowane pod względem komunikacyjnym. Łatwo tu dojechać zarówno z Dobrego Miasta, Jezioran jak i z Olsztyna przez Tuławki. Znajdują się tu trzy przystanki autobusowe: 1 – N 53,916034o; E 20,560445o, 2 – N 53,924797o; E 20,559823o i 3 – N 53,933544o; E 20,547595o oraz sklep spożywczy (N 53,927314o; E 20,558698o).

   Dokument lokacyjny wsi Gradki pochodzi z 1366 r., gdzie wieś zapisana jest pod nazwą Grawden. Kilka lat później użyta została nazwa Grawdekayme (inne nazwy wsi to: Grauden, Grotken, Gratki).

Przykład przedwojennej zabudowy z dwuspadowym dachem krytym dachówkąPrzykład przedwojennej zabudowy
z dwuspadowym dachem krytym dachówką

   Pierwotnie wieś należała do dóbr biskupów warmińskich. Jak często się zdarzało, oddano ją w dzierżawę szlachcie, w zamian wymagano odbycia służby wojskowej oraz czynszu. Po sekularyzacji przez Prusy dóbr biskupich, wieś przeszła w prywatne ręce, a majątek liczył wówczas ponad 700 ha. Gradki wraz z Plutkami stanowiły własność ziemską rodu von Schultze. W 1920 r. ostatni właściciel prowadząc hulaszcze życia zbankrutował, a jego syn oddał państwu majątek obejmujacy wówczas 400 ha ziemi i 140 ha lasów. W 1930 r. państwo dokonało podziału ziemi i sprzedało ją rolnikom.

Budynek z płaskim dachem, jakie budowano po rozparcelowaniu majątkuBudynek z płaskim dachem, jakie
budowano po rozparcelowaniu majątku

   Wieś jest typową ulicówką ciągnącą się wzdłuż starej alei lipowej. Zwarta zabudowa skupiona jest na trzech obszarach. Ze starej dworskiej zabudowy pozostało niewiele – tylko czworaki i budynki gospodarcze, najczęściej w złym stanie oraz kuźnia, która służy obecnie jako dom letniskowy jednemu z byłych mieszkańców wsi. Dworek po wojnie został zniszczony, a cegły zabrała miejscowa ludność.

   W wiosce przed wojną był sklep, kuźnia, krawiec, stolarz, a nawet dróżnik, ogrodnik, punkt pocztowy i magazyn zbożowy. Była też szkoła, w której oprócz nauki liczenia i czytania uczono rzeczy praktycznych. Bardzo oryginalnie wyglądały we wsi pochówki (obyczaj stosowano jeszcze po wojnie) – konie wiozące trumnę prowadzono za białe ręczniki.

Dębowa aleja, która prowadziła do rodowego cmentarzaDębowa aleja, która prowadziła
do rodowego cmentarza

   W przedwojennej zabudowie dominowały dwa typy domów mieszkalnych. Jeden, z płaskim dachem krytym papą, w środku 2 pokoje, kuchnia i tzw. brudna kuchnia wchodząca w budynek gospodarczy, stanowiący jedno z domem. Można było w ten sposób przejść do obrządku bez wychodzenia z domu. Na piętrze pokój i wędzarnia. Do większości domów była doprowadzona woda ze studni. W kuchni znajdowała się pompa do jej pompowania oraz odpływ do szamba.

   Drugi typ, ze spadzistym dachem krytym dachówką, a w środku 2 pokoje, kuchnia i spiżarnia. Strych służył głównie do przechowywania zboża.

   Z opowieści mieszkańców wynika, że w pobliskim lesie był cmentarz rodowy na planie czworoboku z kutym ogrodzeniem, a wewnątrz z 4–6 murowanymi grobami. Niestety, dębowa aleja, która ponoć do niego prowadziła (N 53,922500o; E 20,551315o), niknie pomiędzy drzewami lasu, zostawiając nas wśród pagórków otoczonych mokradłami, bez śladów starego cmentarza. W 1945 r. Rosjanie utworzyli w majątku obóz pracy, do którego zgonili okoliczną ludność – głównie kobiety i dzieci.


Materiały nadesłane



O historii Gradek opowiada Pani Urszula Ignasiewicz

  Żona właściciela Gradek nazywała się Hanelore von Schultze, odwiedziła Gradki z córką jakieś 23-25 lat temu. W wiosce dość bogatej przed wojną był sklep, kuźnia, krawiec stolarz nawet dróżnik, ogrodnik, punkt pocztowy i magazyn zbożowy. Kilku mieszkańców miało swoje auta. Była też szkoła, w której oprócz nauki liczenia i czytania uczono rzeczy praktycznych. Przy szkole znajdował się ogród, w którym dzieci poznawały rośliny i pielęgnowały je.

  Wieś była katolicka, ale nie ma w niej żadnej kapliczki, tylko 3 krzyże przydrożne.

  Gradki wraz z Plutkami stanowiły własność ziemską rodu von Schultze. Jeszcze po wojnie nazwę miejscowości pisano Gradki- Plutki. Po zlicytowaniu majątku właściciel (opowiadano, że jak balował, to czekał na niego pociąg na stacji w Barczewie) przeniósł się z pałacu do leśniczówki po drugiej stronie Plutek. Był to murowany duży budynek, w którym po wojnie mieszkańcy organizowali sobie zabawy taneczne.

  W 1945 r. na krótko Rosjanie utworzyli we wsi obóz pracy, do którego zgonili okoliczną ludność- głównie kobiety i dzieci oraz zrabowane bydło, które jeńcy musieli doglądać.

  Wieś ciągnie się wzdłuż asfaltu kilka kilometrów, a  zabudowania podzielone są na 3 obszary. Cała droga obsadzona jest z obydwu stron starymi lipami, za Gradkami są już inne drzewa.

  Kilka osób mówiło, że przebiegała tędy granica między Polską i Prusami. Tuławki były jeszcze polskie, Gradki już pruskie.

  Obecnie we wsi gospodarzy 1 większy rolnik, kiedyś wszystkie pola dookoła były uprawiane, teraz są zalesiane.


Zdjęcia nadesłane

Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Gradki Gradki
Zachód słońca w Gradkach Zachód słońca w Gradkach